Czy sprzęt ma znaczenie? Czy musisz być ekstrawertykiem, żeby robić dobre reportaże? Czy moje kursy to gotowa recepta na sukces? Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: To zależy od Ciebie.
Ostatnio rozmawiałem z przyjacielem o tym, jak różni jesteśmy w podejściu do biznesu ślubnego. I wiecie co? To jest najpiękniejsze w tej branży. Jeśli szukasz gotowych rozwiązań „kopiuj-wklej” – możesz się rozczarować.
Kurs to inspiracja, a nie instrukcja obsługi życia
Często powtarzam, że szkolenia to nie są gotowe „paczki” rozwiązań. Jasne, jeśli chcesz wiedzieć, jak przyspieszyć Lightrooma – podam Ci rozwiązanie na tacy. Ale jeśli szukasz swojego koloru, swojego stylu czy sposobu na klienta – musisz to przefiltrować przez siebie.
Można dojść do celu krzywymi, balansem bieli albo miksem wszystkiego. Podobnie jest z biznesem:
- Ja buduję markę na Instagramie.
- Ktoś inny woli Google Ads.
- Jeszcze inny żyje z poleceń na Facebooku.
Każdy z nich ma rację, bo każdy z nich znajduje klienta.
Introwertyk na sesji? To Twój atut
Ja jako introwertyk potrzebuję 30 minut, żeby „wejść” w sesję i poczuć flow. Są fotografowie, którzy wchodzą z buta i mają to w 30 sekund. Czy któryś z nas jest gorszy? Nie. Po prostu mamy inne buty.
Pamiętacie moją metaforę o butach do biegania? Zaczynałem w tanich modelach za stówkę, a teraz biegam w Hoka. Droga do nich była długa, ale to są moje buty. W fotografii jest identycznie.

Spuśćmy trochę powietrza
Powiem coś kontrowersyjnego: To jest tylko fotografia ślubna. Dajemy ludziom pamiątkę, radość, emocje. Ale czasem ten album wyląduje w koszu, bo para się rozejdzie. Nie spinajmy się tak strasznie. Nie toczmy wojen o to, kto za ile i jak. Róbmy swoje, szanujmy się i przestańmy kopiować cudze życie, myśląc, że to da nam szczęście.
Posłuchaj pełnego odcinka podcastu: Tutaj dowiesz się więcej o tym, dlaczego warto filtrować moje rady i jak znaleźć swój własny sposób na nadchodzący sezon.




